Samochód, który jeździ sam oraz robot o ludzkich mięśniach.

Samochód, który jeździ sam

Dla niektórych prowadzenie auta jest czystym relaksem. Dla większości – smutną koniecznością. A gdyby tak samochód mógł jeździć sam?

Prace nad stworzeniem całkowicie autonomicznych pojazdów trwają od wielu lat. Skutki są różne, ale wiele z powstałych konstrukcji daje nadzieje na to, że już niebawem faktycznie możemy spodziewać się aut niepotrzebujących kierowcy.

Duży sukces w tym zakresie odnieśli niemieccy konstruktorzy. Zmodyfikowany przez nich Volkswagen Passat podczas pierwszych testów bez żadnych problemów pokonał 80-kilometrowy odcinek trasy prowadzącej po drogach publicznych. Pojazd do orientacji w terenie używa systemu GPS wraz z aktualnymi mapami danej okolicy oraz licznych sensorów. Wśród nich znajduje się między innymi czarno-biała kamera, dzięki której auto rozpoznaje wymalowane na jezdni znaki poziome (pasy), kolorowe kamery odpowiedzialne za wykrywanie innych pojazdów i analizę sygnalizacji świetlnej, a także czujniki laserowe pozwalające wykryć pieszych lub ocenić odległość od przeszkód. Dodatkowych danych dostarcza laserowy „radar” – obrotowy skaner – umieszczony na dachu auta, dokonujący nawet 3 milionów trójwymiarowych skanów otoczenia w ciągu każdej sekundy. Jakby tego było mało, pojazdowi można wydawać komendy (na przykład wskazać miejsce docelowe) prosto z iPada.

Oczywiście pojazd podczas całego swoje przejazdu po zatłoczonych berlińskich ulicach ściśle trzymał się przepisów ruchu drogowego. Stąd już tylko krok do uznania kierowców za niebezpiecznych szaleńców.

Wygląda więc na to, że przedrostek „samo” w słowie „samochód” zaczyna coraz szybciej nabierać zupełnie nowego znaczenia.

 

Robot o ludzkich mięśniach

 

Największym problemem, na jaki natykają się konstruktorzy humanoidalnych robotów, jest prawidłowe odwzorowanie sposobu poruszania się człowieka. Wynika to z ograniczeń czysto fizycznych i – jak dotąd – stanowiło barierę trudną do pokonania. Wygląda jednak na to, że naukowcom z Uniwersytetu w Tokio uda się to wreszcie zmienić.

Kenshiro jest robotem innym niż wszystkie. Jego budowa mechaniczna wzorowana jest na ludzkim układzie kostnym i mięśniowym. Humanoid posiada więc szkielet do złudzenia odwzorowujący szkielet człowieka oraz – co w zasadzie jest najważniejsze – zestaw „mięśni” niemal dosłownie skopiowany z układu mięśniowego przeciętnego 12-letniego Japończyka.

Konstruktorzy za cel postawili sobie również zachowanie proporcji w wadze poszczególnych elementów, co w efekcie przekład się na olbrzymią sprawność Kenshiro.

Robot potrafi wykonać niemal wszystkie ruchy człowieka, choć wciąż jeszcze w ograniczonym zakresie. Rozbudowa jego możliwości, to jednak tylko kwestia czasu, bowiem najważniejsza była zmiana sposobu myślenia o konstrukcji oraz – oczywiście – stworzenie odpowiedniej technologii.

Wygląda jednak na to, już niedługo maszyny do złudzenia przypominające ludzi – przynajmniej w kontekście fizycznym – staną się faktem.

 

Google, kłusownicy i roboty

 

Światowa Organizacja na Rzecz Przyrody (WWF) jest dziś prawdopodobnie największą pozarządową instytucją działającą na rzecz ochrony środowiska naturalnego. Jednym z celów jej działania jest ochrona zagrożonych gatunków zwierząt – przede wszystkim tygrysów, nosorożców i słoni. WWF tworzy specjalny system, który ma to zadanie ułatwić.

Całość składać się ma z wszczepianych zwierzętom elektronicznych znaczników, latających sond oraz specjalnych patroli, koordynowanych przez system monitoringu i raportowania.

Sondy – początkowo tylko sterowane przez operatorów z ziemi, docelowo zaś autonomiczne – mają z powietrza patrolować wybrane obszary. Dzięki komunikacji z wszczepionymi zwierzętom znacznikami będą w stanie wykrywać ich miejsca pobytu, a w razie potrzeby także wykonać z powietrza zdjęcia znajdującym się w pobliżu ludziom podejrzanym o kłusownictwo.

Budowa sprawnie działającego systemu tego typu może jednak zająć trochę czasu i nastręczyć sporo trudności. WWF jest jednak dobrej myśli, a biorąc pod uwagę jej dotychczasowe osiągnięcia, można się spodziewać, że plan się powiedzie.

Tym bardziej, że organizacji udało się przyciągnąć uwagę poważnych koncernów i uzyskać potężne wsparcie. 5 milionów dolarów na ten cel przekazał światowy gigant w branży wyszukiwarek internetowych, czyli Google.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz